11 lis 2010

Chapter I


Położyła się obok niego i przytuliła tak mocno, że prawie zaczął się dusić. Znowu byli blisko siebie, znowu mogli poczuć namiętność i niezmącone niczym uczucie trwające nieprzerwanie od jedenastu  lat. Wiedziała, że z każdym dniem kocha go coraz bardziej.. Wiedziała, że rozstanie z nim będzie jak odrąbanie palca u nogi albo ogolenie się na łyso.. Jak wymiana bębna w popsutej pralce albo zdjęcie ze ściany zbitego lustra, w które uderzył głową po pijanemu na śliskiej podłodze... Darzyła go nieposkromionym i szczerym uczuciem.. Był dla niej jak klej, który wiąże ze sobą fragmenty stłuczonego wazonu.. Jak tasak, którym rzeźnik rozrywa na strzępy nową dostawę wieprzowiny... Był dla niej całym światem, iskierką nadającą sens całemu życiu... Strasznie się denerwowała gdy sąsiedzi wypowiadali w jego kierunku złe słowa... Wpadała w furię gdy ktoś mówił, że jest nieczułym i zimnym potworem, zamkniętym w sobie egoistą, lunatykiem ze skłonnościami biseksualnymi.. niepoczytalnym schizofrenikiem, który uciekł z seminarium...
Leżeli tak obok siebie i dawali wyraz swojej miłości... Dziś już jednak nie mieli więcej siły.. On wrócił z pracy na budowie.. Ona niedawno skończyła myć okna...

1 komentarz:

  1. Wspaniala, romantyczna i pelna dynamizmu historia, czekamy z niecierpliwoscia na kontynuacje ...

    OdpowiedzUsuń